Jak rodził się ten
biznes?
Gdy
światowej nauce przedstawiony został u schyłku XX wieku
polski kolagen, zainteresowało się nim rychło kilka na raz
wiodących koncernów kosmetycznych i farmaceutycznych.
Przeprowadziły one niezwłocznie własne badania kliniczne.
Testowane wówczas partie polskiego kolagenu zachowywały
oczekiwaną od nich strukturę przestrzenną potrójnej helisy
jedynie w przedziale temperatur od 5 do 15 st. C. Produkt
był niewygodny w magazynowaniu, transporcie i dystrybucji -
mimo rewelacyjnego działania nie wróżył zdaniem strategów
marketingowych sukcesu rynkowego. Kluczowym okazał się
problem natury "technicznej". Otóż preparatowi było "za
zimno w lodówce a za ciepło w mieszkaniu".
Fiasko pierwszych negocjacji z potentatami kosmetycznymi nie
zraziło prekursorów wdrożenia wielkiego odkrycia w kraju. Od
2001 roku nabyć można było już w Polsce Kolagen Aktiv -
pakowany przez wytwórnię prof. Przybylskiego w grubościenne
słoiki szklane, zaś od 2003 roku - Collagen Beauty -
chroniony termosem styropianowym.
Drugi z wymienionych pojawił się w sprzedaży bezpośredniej,
odnosząc sukces rynkowy i wskazując tym samym najwłaściwszą
drogę dystrybucji.
Wiosną 2003 roku, po długich, żmudnych i kosztownych
badaniach - zespół biotechnologiczny INVENTIA POLISH
TECHNOLOGIES, uzyskał kolagen wyekstraktowany z tołpygi,
utrzymujący trwale strukturę przestrzenną białka od 5 do
22,6 st. C, zaś rok później do 23,8 st. C.
Z handlowego punktu widzenia było to odkrycie równe
wynalazkowi uczonych Uniwersytetu Gdańskiego.
Inventia eksportuje obecnie czyste białko do kilkunastu
krajów świata, gdzie stanowi ono suplement kremów najnowszej
generacji, firmowanych przez czołowe marki światowej branży
kosmetycznej i farmaceutycznej.
Flagowy produkt Inventii - żel transdermalny - Kolagen
Naturalny Unikalna Formuła 5-23, pozostał jednak w Polsce.
Złożyło się na ten fakt kilka wręcz nieprawdopodobnych
przypadków i wielka determinacja dwóch mieszkających po
sąsiedzku, w Koleczkowie koło Gdyni, starych wiarusów
marketingu sieciowego.
Dokonali oni sztuki rzadkiego w dziejach aktu sprzedaży -
przekonując zarząd Inventii, że ... ma zawiesić negocjacje
niesłychanie lukratywnego kontraktu z przedstawicielami
światowej korporacji kosmetycznej powierzyć wyłączną
dystrybucję Kolagenu Naturalnego polskiej sieci
konsumenckiej, działającej na zasadzie wielopoziomowego
marketingu, czyli sprzedaży bezpośredniej. Szkopuł polegał
na tym, że ... sieć taka nie istniała. Nie istniały nawet
jej zalążki. Oni dopiero mieli zamiar ją stworzyć.
Po przeprowadzeniu wspólnie z Inventią profesjonalnych badań
marketingowych, po analizie efektów sondażowych prób
dystrybucji, zawarto kontrakt, który skazywał jedną z jego
stron na wielki sukces ... lub całkowite bankructwo.
W kwietniu 2004 roku, zarejestrowano COLWAY - Spółkę Jawną -
Jedynego i Wyłącznego (jeszcze wówczas warunkowo)
przedstawiciela Inventii. Powstał unikalny swą
atrakcyjnością, na skalę światowego marketingu, system
finansowy. Wydrukowano materiały informacyjne i ulotki
reklamowe.
Czwartego maja 2004 roku w pierwszy roboczy dzień dla Polski
budzącej się w Unii Europejskiej, w małym pubie na ulicy
Sękocińskiej w Warszawie odbyło się pierwsze spotkanie,
informujące o rodzącym się nowym biznesie, na które przyszło
... dwadzieścia kilka osób...
Niewiele ponad dwa miesiące później, w tejże Warszawie
brakowało w czterystuosobowej sali Domu Chłopa krzeseł dla
uczestników sieci Colway! Niespełna cztery miesiące później
trzy setki najlepszych dystrybutorów i menedżerów zajechało
na pierwszy meeting Colway do Ciechocinka, świętować
niebywały sukces!
Sieć liczyła już wtedy tysiące uczestników i posiadała silne
grupy w większych miastach Polski. Mimo trudnego
temperaturowo okresu dla dystrybucji Kolagenu Naturalnego i
mimo sezonu urlopowego - rozwój sieci postępował w tempie
arytmetycznym,
Fenomen ten można wytłumaczyć dwiema głównymi przyczynami.
Po raz pierwszy prawdopodobnie w historii światowego
networku, do sieci trafił produkt, który odniósłby sukces
także sprzedawany wyłącznie w stacjonarnych punktach
handlowych, relatywnie tani i sensacyjnie skuteczny. Trafił
do marketingu wielopoziomowego drogą dość nietypową, wynikłą
z jego specyfiki i pewnych wad, które w sieci zamieniły się
na zalety. Drugą przyczyną jest system marketingowy
dystrybucji Kolagenu Naturalnego. Nowoczesny ultraliberalny
i przyjazny uczestnikom.
Dlatego do Colway przychodzą ludzie niechętni wcześniej
networkom, lekarze, farmaceuci, kosmetyczki, kupcy,
studenci, nauczyciele itp. Jak również niewzruszenie dotąd
lojalni wobec własnych organizacji - liderzy innych
biznesów, z całymi swoimi strukturami.
Colway wychodzi już poza granicę Polski. Wiele wskazuje na
to, że stanie się międzynarodowym marketingiem sieciowym,
pierwszym tego rodzaju naszym produktem eksportowym. Wielką
trampoliną dla ludzi sukcesu, szczególnie tych którzy mają
doświadczenie w przedsięwzięciach podobnych.
Przedstawiamy Państwu niezwykle intrygujące fragmenty
demaskatorskiej książki, której autorem jest Malcolm Mc
Namara. Ukazała się w USA w 2002 roku pod tytułem "Big
Imposture" (Wielkie oszustwo), osiągając bestsellerowy
nakład.
Malcolm Mc Namara, z wykształcenia farmaceuta i
ekonomista, był przez wiele lat jednym z najlepiej
opłacanych na świecie specjalistów od promocji wyrobów
kosmetycznych. Po wydaniu swej książki uwikłany został w
największe koncerny wytwarzające kremy, w trwające do dziś
procesy o oszczerstwo i złamanie tajemnicy handlowej.
" ... Reklama kremów do twarzy jest w 75%-ach psychotechniką
opartą na kłamstwach i to bezczelnych kłamstwach. W 20%
pobożnymi życzeniami, oczywistą przesadą, nadinterpretacją
lub swobodnym manipulowaniem faktami. dopiero pozostałe 5% -
nie więcej - jest prawdą, przy czym jeszcze, prawda ta nie
zawsze i nie dla każdego nabywającego krem pod wpływem
reklamy ma pełną wartość ... "
" ... Firma chcąca przetrwać w walce konkurencyjnej, powinna
dwa razy do roku wprowadzić nowość i raz na dwa lata hit,
najlepiej w postaci całej serii produktów. Służą temu
rozliczne triki:
Efektowne procenty i cyfry - wykorzystujące brak
przepisów, które rygorystycznie oddzielałyby łgarstwo od
faktów. Co znaczy np. redukcja zmarszczek o 50%? U kogo? W
jakim wieku? Na jakiej skórze? W jakim czasie?
Bardzo mądre nazwy - typu: keratolicznie,
holistycznie, syntetyzująco - wzbudzają respekt dla ciężko
naukowej formuły i mamią klientów.
Cudowne i jak najbardziej egzotyczne rośliny - np.
jojoba, aloes, gingko billoba - z których wyciągi nikomu na
szczęście nie szkodzą, ale konsumenci tych preparatów
powinni wiedzieć, że jakiekolwiek ich działanie zawdzięczają
zazwyczaj nie dodatkowi modnego akurat zielska, lecz starym
poczciwym składnikom syntetycznym ("identycznym z
naturalnymi"), witaminom.
Urzekające historie - np. o uleczonych kopytach
chorego konia, który brodził w wodzie z cudownego źródła,
lub o stuletnich babciach z wyspy Rikitiki, które zachowują
gładkie lico, dzięki okładaniu się tymi właśnie wodorostami.
Kosmetyki "inteligentne" - czyli hasło worek - np.
dlatego, że zawierają ceramid, czy elastynę, będące
naturalnym składnikiem skóry. Zapewniam czytelników, że jako
człowiek, który wprowadził to hasło do światowej kosmetyki,
małpując je z reklamy pralek, że wszelka "inteligencja"
kremów polega na ich inteligentnej promocji.
Nie testowane na zwierzętach - zapewne u wytwórcy
produktu finalnego. Jednakże nikt w praktyce nie wytwarza
dziś wszystkich składników kremu od podstaw.
Ekologiczne - na fali silnej wciąż od prawie trzech
dekad mody na składniki wyłącznie roślinne i mineralne,
wmówiono światu, że "chemia" jest szkodliwa i alergizująca.
Tymczasem prawda jest bardziej złożona. Białko rybie, będące
przecież białkiem zwierzęcym. uczula znacznie rzadziej od
protein roślinnych. * Podobnie , sterylnie wytwarzane i
wnikliwie badane syntetyki, są równie bezpieczne, jak
składniki mineralne, a przy tym zazwyczaj znacznie
skuteczniejsze.
Dostępne tylko w aptekach - to chwyt nieśmiertelny,
który pozwala pomniejszyć trzykrotnie opakowanie i podnieść
dwukrotnie cenę, w porównaniu ze specyfikiem o identycznych
właściwościach, lecz sprzedawanym w drogeriach..."
"... Omówmy teraz kilkanaście najbardziej nośnych sloganów
reklamowych "informujących" o właściwościach nowego kremu:
Odżywia skórę - pół albo raczej ćwierć prawda,
wykreowana z modnej obecnie "kosmetyki dietetycznej",
reklamującej w kremach jako zdrowe dla cery to co zdrowe
jest dla organizmu w pożywieniu, czyli przede wszystkim
witaminy. Tymczasem witaminy B1, B2, B6, D oraz K nie mają
najmniejszych szans na przeniknięcie przez naskórek.
Reklamowanie więc ich w kosmetykach naskórnych jest po
prostu kpiną z konsumentów. Witaminy C, E i A, zwłaszcza ta
ostatnia, niezwykle pomocna tkance skórnej, rzeczywiście
wchłania się świetnie, ale pod jednym wszakże warunkiem:
muszą być zamknięte w nośnikach transportujących je poprzez
barierę naskórkową. Wiele firm tego nie robi, Jedynie
prowitamina B5, bezspornie regenerująca naskórek i
pobudzająca do pracy komórki skóry, wchłania się z każdego
dobrego kremu, który ją zawiera.
Relaksuje, pobudza produkcję endorfiny w mózgu - to
prawda choć obiektywnie niewiele warta dla klienta, gdyż
traktująca o o efekcie placebo. Rzeczywiście kobiety
uszczęśliwia zakup pięknie wyglądającego i pachnącego kremu
- i tu fenomen - niewielkie ma przy tym znaczenie jego
skuteczność.
Dotlenia skórę - kłamstwo i to szkodliwe, gdyż gdyby
jakikolwiek krem zawierał istotnie oxygenium (tlen) w
postaci aktywnej, atakującej komórki od zewnątrz, to mazidło
takie niszczyłoby naszą skórę poprzez proces jej utleniania,
identycznie jak niszczone są przez tlen korodujące metale i
wietrzejące skały.
Energizuje, pobudza do działania - owszem, jeśli
dzieje się to dzieje się to dzięki występowaniu w kremie
składników silnie działających jak kolagen aktywny, * ,
witaminy A, C lub kwas liponowy. Jeśli jednak producent
przypisuje to działanie wodzie z wnętrza lodowca, wyciągowi
z aloesu lub molekułom energetycznym - to opowiada
konsumentom za ich pieniądze zwykłe bajki.
Krem wzmacnia skórę - to znaczy co, hartuje ją? Krem
może co najwyżej wypełnić ubytki tłuszczowe w naskórku, a
więc wzmacniać mury obronne w skóry właściwej. Czyli pół
prawda.
Detoksykuje organizm - bujda na resorach. Za usuwanie
toksyn z organizmu człowieka odpowiada układ limfatyczny, a
nie skóra. Aby zwiększyć np. funkcjonalność gruczołów
potowych i łojowych, krem taki musiałby mieć siłę pompy
ssącej.
Usuwa istniejące zmarszczki - to największe chyba w
historii reklamy kłamstwo. Zapoznałem się w swojej karierze
z pół tysiącem rzetelnych, a nie zamawianych pod publiczkę
badań klinicznych i stwierdzić
mogę, że w historii kosmetologii dwa preparaty dotąd odkryte
powodują rzeczywisty i trwały przyrost tkanki oraz zanikanie
zmarszczek już istniejących. Jeden z nich pozostaje patentem
szwajcarsko-francuskiej firmy farmaceutycznej i na razie
stosowany jest wyłącznie do likwidacji blizn. Drugi,
wynaleziony gdzieś w Polsce, nie jest kremem lecz żelem
kolagenowym, aktywnym biologicznie tylko w określonym
przedziale temperaturowym. * Zmarszczki
istniejące można jedynie zlikwidować poprzez implantację
botoksu bądź kolagenu * i to powtarzaną co kilka miesięcy.
Najlepsze kremy mogą proces starzenia się skóry co najwyżej
opóźniać..."
* -
Podkreślenia dokonane zostały przez nas; Mc Namara piszący
swą książkę w 2001 roku nie wiedział jeszcze, jak potoczyły
się losy wynalazku dokonanego "gdzieś w Polsce"
 |